Dlaczego deweloperzy omijają małe miasta? Tłumaczymy przyczyny

5 sierpnia 2026

Budowa bloków mieszkalnych z żurawiem. Tanie grunty w małych miastach powiatowych nie rozwiązują problemu, dlaczego deweloperzy unikają budowania tam.

Spis treści

Chociaż pozornie niższe ceny gruntów w małych miastach powiatowych mogą wydawać się kuszące dla deweloperów, rzeczywistość rynkowa pokazuje, że przyciągnięcie inwestycji do tych lokalizacji jest znacznie bardziej złożone. W niniejszym artykule przyjrzymy się dogłębnie ekonomicznym, logistycznym i społecznym barierom, które sprawiają, że deweloperzy rzadziej decydują się na projekty poza dużymi aglomeracjami. Zrozumienie tych czynników jest kluczowe dla oceny potencjału i ryzyka związanego z rynkiem nieruchomości w mniejszych ośrodkach.

Wizualizacja osiedla mieszkaniowego w małym mieście. W tle mapa z zaznaczonym terenem, sugerująca dlaczego deweloperzy unikają budowania w małych miastach powiatowych mimo taniej ziemi – brak infrastruktury i potencjalnych nabywców.

Dlaczego tania ziemia w powiecie to za mało, by przyciągnąć deweloperów?

Niska cena gruntu w małych miastach powiatowych jest często mylącym wskaźnikiem opłacalności inwestycji. Deweloperzy, kalkulując potencjalne zyski, muszą brać pod uwagę cały wachlarz kosztów, a nie tylko sam zakup ziemi. Cena działki to zazwyczaj tylko niewielka część całkowitych wydatków związanych z realizacją projektu mieszkaniowego. Co więcej, koszty budowy, takie jak materiały budowlane, robocizna czy pozwolenia, niekoniecznie są niższe niż w większych aglomeracjach. Często bywa wręcz odwrotnie, ze względu na mniejszą skalę zamówień i potencjalne trudności logistyczne w dostarczaniu materiałów do mniej dostępnych lokalizacji.

Kluczowym czynnikiem determinującym sukces inwestycji jest jednak potencjalna cena sprzedaży metra kwadratowego gotowego lokalu. I tu pojawia się fundamentalna różnica. Podczas gdy średnia cena metra kwadratowego we Wrocławiu oscyluje wokół 10,1 tys. zł, w pobliskich miastach powiatowych, takich jak Wałbrzych czy Legnica, kształtuje się na poziomie około 7,5 tys. zł. Ta dysproporcja oznacza, że nawet przy niższych kosztach zakupu gruntu, niższa cena sprzedaży drastycznie obniża potencjalny zysk, czyniąc inwestycję mniej atrakcyjną w porównaniu do projektów realizowanych w dużych miastach, gdzie popyt i ceny są znacznie wyższe.

Siła nabywcza i popyt – kluczowe bariery na lokalnych rynkach

Jedną z największych przeszkód dla deweloperów w mniejszych miastach jest ograniczona siła nabywcza mieszkańców. Dochody przeciętnego mieszkańca powiatu są zazwyczaj niższe niż w metropolii, co przekłada się na mniejszą zdolność kredytową i ograniczoną możliwość zakupu własnego M. To z kolei prowadzi do mniejszego i mniej dynamicznego rynku zbytu. Sprzedaż nawet 50 mieszkań w małym mieście powiatowym może stanowić znacznie większe wyzwanie logistyczne i czasowe niż sprzedaż 500 lokali w dużej aglomeracji, gdzie potencjalnych nabywców jest po prostu więcej.

Problem ten potęguje fakt, że młodzi ludzie, stanowiący kluczową grupę docelową dla nowych inwestycji, często wyjeżdżają z mniejszych miejscowości w poszukiwaniu edukacji i pracy w większych ośrodkach. Dane dotyczące luki podażowej na rynku wynajmu dobitnie to ilustrują: w dużych miastach na jedną ofertę wynajmu przypada około 17 osób w wieku 20-29 lat, podczas gdy w najmniejszych powiatach liczba ta rośnie aż do 251 osób. Świadczy to o ogromnym popycie na wynajem w metropoliach i jednocześnie o utrudnionym usamodzielnieniu się młodych ludzi w ich rodzinnych stronach. W efekcie, inwestorzy "pakietowi", czyli ci kupujący większą liczbę mieszkań z myślą o wynajmie, rzadziej interesują się rynkami lokalnymi, preferując większą płynność i pewność zbytu w aglomeracjach.

Ryzyko, którego nie widać na pierwszy rzut oka

Inwestycje w mniejszych miastach niosą ze sobą również szereg ukrytych ryzyk, które mogą znacząco wpłynąć na rentowność projektu. Rynki lokalne są zazwyczaj bardziej podatne na lokalne wstrząsy gospodarcze. Nagłe zamknięcie dużego zakładu pracy, będącego głównym pracodawcą w regionie, może drastycznie obniżyć popyt na mieszkania i spowodować problemy ze sprzedażą lub wynajmem już wybudowanych lokali. Taka sytuacja jest mniej prawdopodobna w zdywersyfikowanych gospodarczo aglomeracjach.

Kolejnym wyzwaniem jest dostęp do finansowania. Banki, oceniając ryzyko kredytowe, często podchodzą bardziej ostrożnie do projektów realizowanych poza głównymi ośrodkami miejskimi, gdzie rynek jest mniej znany i potencjalnie mniej stabilny. Deweloperzy mogą napotkać trudności w uzyskaniu korzystnych warunków kredytowania, co podnosi koszty inwestycji. Ponadto, inwestycje w mniejszych miastach cechuje niższa płynność. Oznacza to, że deweloperowi trudniej jest szybko wyjść z projektu, sprzedać niesprzedane lokale lub odzyskać zainwestowany kapitał w przypadku nieprzewidzianych problemów. Choć historycznie inwestycje mieszkaniowe w małych miastach mogły przynosić wyższe stopy zwrotu z najmu, często było to rekompensata za większe ryzyko i niższą płynność, co nie zawsze jest wystarczającym argumentem dla inwestorów poszukujących stabilnych i przewidywalnych zysków.

Infrastruktura i procedury administracyjne – cisi zabójcy rentowności

Proces inwestycyjny w mniejszych ośrodkach bywa również znacząco utrudniony przez wyzwania związane z infrastrukturą oraz procedurami administracyjnymi. Jedną z kluczowych przeszkód jest brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (MPZP). Bez takiego planu proces uzyskiwania pozwolenia na budowę staje się znacznie dłuższy, bardziej skomplikowany i niepewny, co dla dewelopera oznacza dodatkowe koszty i ryzyko opóźnień. Nawet jeśli plan istnieje, dostęp do podstawowej infrastruktury, takiej jak drogi, sieci wodociągowe, kanalizacyjne czy energetyczne, może być ograniczony. Często to na barkach dewelopera spoczywa ciężar finansowania rozbudowy lub budowy tej infrastruktury, co znacząco podnosi koszt całkowity projektu.

Dodatkowo, należy zadać pytanie, czy lokalne samorządy są faktycznie gotowe na przyjęcie nowych inwestycji deweloperskich. Czasami brak odpowiednich zasobów kadrowych w urzędach, niechęć do zmian lub po prostu brak strategii rozwoju mogą stanowić dodatkowe bariery administracyjne, wydłużając procesy decyzyjne i zniechęcając potencjalnych inwestorów. Deweloperzy potrzebują stabilnego i przewidywalnego otoczenia prawnego oraz infrastrukturalnego, a w wielu mniejszych miastach wciąż brakuje tych podstawowych warunków.

Czy trendy zaczynają się odwracać? Nowe szanse dla mniejszych miast

Mimo licznych wyzwań, można zaobserwować pewne pozytywne trendy, które mogą stopniowo zmieniać krajobraz inwestycyjny w mniejszych miastach. Jednym z kluczowych czynników jest rosnąca popularność pracy zdalnej. Umożliwia ona wielu osobom pracę dla firm zlokalizowanych w dużych miastach, jednocześnie pozwalając na zamieszkanie w tańszych i spokojniejszych miejscowościach. To zjawisko napędza popyt na mieszkania w tzw. "miastach-sypialniach" i mniejszych ośrodkach, które stają się atrakcyjną alternatywą dla życia w metropolii.

Dane z 2024 roku wskazują, że udział małych miast w rozpoczynanych inwestycjach mieszkaniowych osiągnął 47%, co świadczy o rosnącym zainteresowaniu tymi lokalizacjami. Duży potencjał drzemie również w miastach posiadających Specjalne Strefy Ekonomiczne lub duże zakłady przemysłowe. Takie ośrodki stają się magnesem dla deweloperów, tworząc swoiste "rynki wschodzące", gdzie popyt jest generowany przez napływ pracowników. Nie można również zapominać o wpływie rządowych programów mieszkaniowych, które mogą stymulować popyt i tym samym czynić mniejsze rynki bardziej atrakcyjnymi dla inwestorów.

Gdzie leży złoty środek? Jaka przyszłość czeka budownictwo w miastach powiatowych?

Potencjał do przyciągnięcia inwestycji deweloperskich w miastach powiatowych jest zróżnicowany. Największe szanse mają te miejscowości, które funkcjonują jako miasta satelickie dużych aglomeracji, gdzie mieszkańcy mogą korzystać z dobrodziejstw metropolii, jednocześnie mieszkając w tańszych i spokojniejszych warunkach. Również miasta z rozwiniętymi strefami ekonomicznymi i stabilnym rynkiem pracy mają znaczną przewagę. Aby budownictwo w mniejszych ośrodkach stało się bardziej opłacalne i atrakcyjne dla deweloperów, konieczne są zmiany na wielu poziomach.

Przede wszystkim, kluczowa jest aktywna polityka samorządów, które powinny tworzyć przyjazne środowisko dla inwestorów, upraszczając procedury administracyjne i ułatwiając dostęp do gruntów z odpowiednim przeznaczeniem. Niezbędne jest również inwestowanie w infrastrukturę drogową, komunikacyjną i techniczną aby zapewnić komfort życia i funkcjonowania nowych osiedli. Stabilność lokalnego rynku pracy, wspierana przez rozwój przedsiębiorczości i przyciąganie nowych inwestycji przemysłowych, jest fundamentem dla długoterminowego popytu na mieszkania. Tylko połączenie tych czynników może sprawić, że mniejsze miasta staną się realną alternatywą dla rozwijających się metropolii, otwierając nowy rozdział w historii budownictwa mieszkaniowego w Polsce.

Źródło:

[1]

https://investmap.pl/mniejsze-miasta-przyciagaja-inwestorow-wzrost-popytu-na-mieszkania.a315483

[2]

https://slawbud.pl/popyt-na-mieszkania-w-malych-miastach-rosnie/

[3]

https://strefainwestorow.pl/nieruchomosci/pie-podaz-mieszkania-wynajem

FAQ - Najczęstsze pytania

Bo opłacalność zależy od całkowitego kosztu inwestycji i potencjalnej ceny sprzedaży, a w powiatach ceny M2 są niższe, ale i tak koszty budowy, MPZP i popyt ograniczają zysk.

Ograniczona zdolność kredytowa, mniejszy rynek najmu i migracja młodych do dużych miast ograniczają skala popytu na nowe mieszkania.

Ryzyko finansowania, niższa płynność, zależność od lokalnych pracodawców i problemy z MPZP oraz infrastrukturą mogą podnosić koszty i opóźnienia.

Tak. Praca zdalna, strefy ekonomiczne i inwestycje rządowe napędzają popyt w mniejszych ośrodkach; udział małych miast w nowych inwestycjach rośnie.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi:

dlaczego deweloperzy unikają budowania w małych miastach powiatowych mimo taniej ziemi opłacalność inwestycji deweloperskich w małych miastach powiatowych czynniki ryzyka inwestycji w mniejsze ośrodki miejskie

Udostępnij artykuł

Jeremi Szymczak

Jeremi Szymczak

Nazywam się Jeremi Szymczak i od 11 lat zajmuję się rynkiem nieruchomości. Moje zainteresowanie tym obszarem zaczęło się, gdy sam poszukiwałem swojego pierwszego mieszkania. Zrozumiałem, jak wiele czynników wpływa na decyzje związane z zakupem czy wynajmem, a także jak ważne jest posiadanie rzetelnych informacji. W moich tekstach staram się przybliżyć czytelnikom zarówno zawirowania rynku, jak i praktyczne aspekty związane z nieruchomościami. Piszę przede wszystkim o trendach w branży, analizach lokalnych rynków oraz poradach dotyczących zakupu i sprzedaży mieszkań. Zawsze dbam o to, aby moje artykuły były oparte na sprawdzonych źródłach i aktualnych danych. Lubię upraszczać skomplikowane zagadnienia, aby każdy mógł z łatwością zrozumieć, jak poruszać się w świecie nieruchomości. Moim celem jest dostarczanie użytecznych i zrozumiałych informacji, które pomogą moim czytelnikom podejmować świadome decyzje.

Napisz komentarz